Granice korzystania z majątku wspólnego bywają źródłem sporów, zwłaszcza gdy relacje między małżonkami ulegają pogorszeniu. Dochodzi do tego nieznajomość prawa czy zbyt literalne jego rozumienie na zasadzie – jak można ukraść coś, co należy też do mnie, prawda? Gdzie kończy się dopuszczalne dysponowanie wspólnym dorobkiem, a zaczyna naruszenie praw drugiej strony? Wyjaśniamy, czy przywłaszczenie z majątku wspólnego jest przestępstwem.
Jak prawo definiuje ustawową wspólność majątkową?
Ustawowa wspólność majątkowa powstaje z chwilą zawarcia małżeństwa, o ile małżonkowie nie podpisali intercyzy przed ślubem. Zgodnie z art. 31 §1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego do majątku wspólnego trafiają dochody z pracy, działalności gospodarczej, a także rzeczy nabyte w trakcie trwania związku. Co do zasady obojgu małżonkom przysługują równe prawa do tego mienia, co wynika z art. 43 § 1 k.r.o. Jednocześnie art. 35 tej ustawy wyłącza możliwość rozporządzania udziałem w majątku wspólnym w okresie trwania wspólności. W praktyce oznacza to, że żaden z małżonków nie jest uprawniony do samodzielnego dowolnego rozporządzania mieniem, tak jakby był wyłącznym właścicielem. Na tym tle pojawiają się wątpliwości dotyczące przywłaszczenia dorobku, zwłaszcza w sytuacjach, gdy jedna z osób przejmuje środki pieniężne lub rzeczy i faktycznie pozbawia partnera dostępu do nich.
Czy można ukraść coś, co częściowo należy do mnie?
W świetle polskiego prawa karnego co do zasady możliwe jest popełnienie przestępstwa na mieniu, które stanowi współwłasność sprawcy, nawet tym objętym małżeńską wspólnością majątkową. Zgodnie z art. 278 § 1 Kodeksu karnego kradzież polega na zabraniu cudzej rzeczy ruchomej, przy czym w orzecznictwie przyjmuje się, że „cudzość” rzeczy zachodzi także wtedy, gdy sprawca nie jest jej jedynym właścicielem. Małżonek nie ma prawa samodzielnie rozporządzać składnikiem majątku wspólnego w sposób wyłączający drugiego partnera z korzystania z niego. W takich sytuacjach częściej jednak rozważana jest odpowiedzialność za przywłaszczenie z art. 284 k.k., polegające na bezprawnym potraktowaniu rzeczy wspólnej jak wyłącznie własnej. W tym kontekście znaczenie ma przede wszystkim zamiar sprawcy oraz to, czy jego działanie faktycznie narusza prawa drugiego małżonka. Sama wspólność majątkowa nie wyłącza więc automatycznie odpowiedzialności karnej.
W praktyce może to wyglądać np. tak, że jeden z małżonków bez wiedzy i zgody drugiego sprzedaje wspólny samochód i zatrzymuje całą kwotę dla siebie. Mimo że formalnie był współwłaścicielem pojazdu, jego działanie może zostać zakwalifikowane jako przywłaszczenie z art. 284 k.k., ponieważ rozporządził rzeczą wspólną jak wyłącznie własną. Podobnie oceniane bywa wyprowadzenie ze wspólnego mieszkania wartościowych przedmiotów, np. biżuterii lub sprzętu elektronicznego, z zamiarem trwałego pozbawienia drugiego małżonka możliwości korzystania z nich.
Czy przywłaszczenie wspólnego mienia zawsze jest przestępstwem?
Nie każde przywłaszczenie wspólnego mienia prowadzi automatycznie do odpowiedzialności karnej za przestępstwo. Jeżeli wartość rzeczy nie przekracza 800 zł, czyn co do zasady kwalifikuje się jako wykroczenie przeciwko mieniu. Dopiero po przekroczeniu tego progu możliwe jest przypisanie odpowiedzialności na podstawie Kodeksu karnego. Niezależnie od wartości, znaczenie ma również charakter działania sprawcy, w szczególności to, czy zmierza ono do trwałego pozbawienia drugiego współuprawnionego jego praw. Oznacza to, że część takich sytuacji pozostaje na gruncie wykroczeń lub prawa cywilnego, a tylko poważniejsze przypadki mają charakter przestępczy. Dotyczy to zwłaszcza działań prowadzących do nieodwracalnej utraty wspólnego mienia albo istotnego uszczuplenia majątku małżonka.
Przywłaszczenie elementów wspólnego mienia może podlegać odpowiedzialności karnej, jeżeli sposób rozporządzenia nimi narusza prawa drugiego małżonka, a wartość składników przekracza ustawowy próg. Przy ocenie takich zachowań znaczenie mają także zamiar sprawcy oraz trwałość skutków dla majątku. Każda sytuacja wymaga indywidualnej analizy pod kątem przepisów prawa karnego i rodzinnego.


